Sprawdziliśmy butle z tlenem, dopakowujemy plecaki, szykujemy liny i uprzęże. Aklimatyzacja się skończyła, wyprawa na Mount Everest właśnie rusza!
Zamknęliśmy Główny Etap Kwalifikacyjny
Wiemy dobrze, że był to czas bardzo intensywnej pracy dla osób rywalizujących w konkursie, które dwoiły się i troiły, by udzielić jak najlepszej odpowiedzi w zaledwie 72 godziny. To było naprawdę ciężkie wyzwanie! Dlatego też każda z osób, które aktywnie wzięły udział w wyzwaniu Fake Busters, może być z siebie dumna już teraz.
Tak, brzmi to jak frazes, ale każda uczestniczka i każdy uczestnik, którzy przez ostatnie tygodnie zapoznawali się z głównymi narracjami spiskowymi, uczyli się narzędzi do weryfikacji treści i poznawali różne aplikacje do sprawdzania danych w Internecie, już nigdy nie spojrzą na „newsa” tak samo. W świecie, który stoi przed wyzwaniami coraz doskonalszych narzędzi AI i coraz lepiej dopracowanych pomysłów na oszukiwanie społeczeństw, świadomi absolwentki i absolwenci „akademii” Fake Busters będą przewodnikami, którzy poprowadzą konsumentów wiadomości w kierunku sprawdzania, doszukiwania się i weryfikacji.
Mount Everest dezinformacji
Czy proces walki z dezinformacją jest jak zdobywanie najwyższego szczytu na ziemi? To prawdziwa wyprawa, która wymaga poznania narzędzi, zebrania niezbędnego ekwipunku, zrobienia zapasów i przygotowania map oraz kompasów. Ten etap już za nami. Fejkbusterzy już od rejestracji mogli kompletować niezbędne wyposażenie, wrzucając do swojego bagażu debunkerski niezbędnik, między innymi: WebArchive, Fotoforensics, osintframework, jimpl.com, MapChecking, Whatsmyname. To wszystko jest jak namiot, kompas, śpiwór, raki, czekan czy inne akcesoria konieczne, by myśleć o podbojach najwyższych szczytów.
Z tak przygotowanym plecakiem można już próbować aklimatyzacji. Tę również przeprowadziliśmy wśród naszych himalaistów. Przez cztery tygodnie marca uczyli się łapać oddech w powietrzu, które rozrzedza nagromadzenie dezinformacji. Staraliśmy się pokazać, jak pokonywać strome ściany wzniesione przez narracje spiskowe. W tym czasie przestrzegaliśmy, by omijać żleby drążone przez powielane przez lata powszechnie znane fejki oraz ostrożnie stąpać po grzbietach i wytyczonych ścieżkach, uważając na fałszywe tropy i pułapki terenu. Pokonując trasę, widać bowiem, że łatwo zboczyć ze ścieżki i zgubić się w natłoku dezinformacji.
Przed nielicznymi dalsza droga w górę
Czy zrobiliśmy wszystko, by przygotować chętnych na najcięższy etap? Tego nigdy nie można być pewnym. Szczyt informacji i stale połączony z nim cień dezinformacji, na który patrzymy z dołu, zmienia się z sekundy na sekundę. To nie granitowy i gnejsowy masyw, a piętrząca się mieszanina treści, które przeplatają się, łącząc w imponującą i zapierającą dech w piersiach – ale i szalenie niebezpieczną – górę. Właśnie tam wyruszymy – przygotowani najlepiej jak się da – już 19 kwietnia. Przed grupą maksymalnie stu uczestniczek i uczestników wyjątkowa okazja, by – krok po kroku, obóz po obozie – wspiąć się na sam wierzchołek góry i zatknąć tam flagę pierwszych zdobywców, wzorem Hillary’ego i Norgaya, czy bardziej Cichego i Wielickiego, którzy stanęli na szczycie Everestu jako pierwsi, w trudniejszych zimowych warunkach. Atak szczytowy, który przypuścimy, pokaże, kto spośród najlepiej przygotowanych, pozostawił największe rezerwy sił i wykaże się najlepszą kondycją w drodze na szczyt, którą uczestniczki i uczestnicy przejdą w kilkuosobowych zespołach.
Jednego jednak jesteśmy pewni. Ten szczyt, zdobyty wspólnie to będzie dopiero początek. Świat informacji pełny jest bowiem całych łańcuchów gór dezinformacji, których eksplorowanie będzie dla naszych uczestniczek i uczestników koniecznością, ale i – jak po cichu liczymy – czystą przyjemnością.
Ponieważ zdobywanie szczytów wciąga, uzależnia i daje wiele frajdy!
